Autoreklama

Autoreklama

2017/10/17

Lapidaria codzienne

"Zaparz herbatę z nisko zmineralizowanej wody butelkowej - będzie miała lepszy smak. Nie przegotowuj wody - traci wtedy dużo tlenu i pogarsza się jej jakość. Nie gotuj dwa razy tej samej wody - taka woda zawiera związki rakotwórcze i sole powodujące kamienie nerkowe"* - uśmiecham się do Was znad wczorajszej kranówy, życie jest takie niebezpieczne... 😉🍵🍵



* tekst z Weranda Country 11/2017

2017/10/16

Z dziwactw - sorgo

Tysiącletnie, niezmodyfikowane genetycznie zboże bezglutenowe pochodzenia afrykańskiego. Pomocne w leczeniu nowotworów jelita grubego (antyoksydanty), w stabilizacji układu nerwowego (tryptofan, witamina B6) i nadciśnienia (dużo potasu, mało sodu). Dobre dla diabetyków i osób z chorobą hashimoto. 



Na kuchennej półce stoi najczęściej jako mąka lub drobna kaszka. Robię z niej naleśniki i budyń zbożowy. Ma delikatny, lekko orzechowy smak, dobrze zastępuje mocno zmodyfikowaną już kukurydzę (ziarna można prażyć jak popcorn!).

Przepisy:
naleśnikiklik 
tym razem daję 200g mąki orkiszowej i 100g z sorgo
budyń zbożowyklik 
z sorgo (60%) i brązowego ryżu (40%) - kaszka instant Nominalu
czekopastaklik
z banana i awokado, pasuje zarówno do naleśników, jak i budyniu, posypuję pistacjami, polewam odrobiną nierafinowanego oleju migdałowego.

2017/10/14

Fotografia terapeutyczna

Czas płynie od projektu do projektu. Kończę i czuję satysfakcję - zadanie wykonane. Zamykam - otwieram następny. Mam tak zaplanowaną końcówkę roku i nadzieję, że następne lata tylko mnie utwierdzą, że warto było. 


Na zdjęciach foto zapowiedź nadchodzących tygodni. Cóż, bardziej niż kucharką jestem fotografką terapeutyczną, ale mam nadzieję zaskoczę Was kilkoma propozycjami, zaglądajcie - KLIK. Polecam oglądać stronę w pełnej wersji.

2017/10/10

Smażone pulpety

Szybki obiad do podszykowania wieczorem. Można też zmielić mięso pozostałe z gotowania wywaru - dzięki smażeniu w głębokim tłuszczu nie wysycha na wiór a pulpeciki mają fajną skorupkę.



Składniki: 3 pojedyncze piersi kury (czasem mielone z indyka), pół szklanki kuskusu, 1 cebula, ulubione zioła czy przyprawy plus sól i pieprz do smaku, mąka do obtaczania.

Wieczorem:
Kuskus zalewam wrzątkiem tak, by woda znajdowała się o 1 cm wyżej ziarenek i zaparzam pod przykryciem 5 minut. Mięso przepuszczam przez maszynkę, dodaję jajko, wystudzony kuskus, posiekaną drobno cebulę, ulubione przyprawy, pieprz i sól do smaku. Czasem dodaję też startą cukinię lub bakłażana. Dobrze wyrabiam masę a potem toczę z niej małe kuleczki, przykrywam szczelnie i wstawiam na noc do lodówki.

Następnego dnia:
W małym rondlu rozgrzewam tłuszcz (ma zakryć pulpety). Kulki obtaczam w mące i wrzucam do rozgrzanego tłuszczu, smażę chwilę aż staną się lekko rumiane. Pyszne z ziemniakami i buraczkami. Jeśli mięso było surowe polecam podpiec je jeszcze chwilę w piekarniku.

Odgrzewanie:
Podpiekam pulpeciki w piekarniku (6-8 minut) z odrobinką masła lub przygrzewam je w sosie. Można też w zupie.

2017/10/09

Tu rosły

Dwumetrowe krzaki bzów szerokie na kilka metrów, stary modrzew, na którym gniazdowały ptaki i jaśmin. 



Myślałam, że są moje, ale okazało się, że były miasta. Poszły w ruch piły mechaniczne i rozdrabniarki. Została betonowa pustynia i moje rozgoryczenie. Po stracie.

2017/10/07

Z pamiętnika płatnej blogerki

Coraz mniej czasu i światła pozostaje mi na fotografowanie dnia w ogóle - jest dzień zlecony. Praca, nawet jeśli pozwala z hobby czerpać garściami, polega na kompromisach i zajmuje. Ta daje również wytchnienie. 


(czasem lubię podrążyć - przepis w toku)


Po intensywnym przerzucaniu uwagi z pracy na dom i z powrotem potrzebuję chwili, by moja dusza dogoniła ciało. Robię sobie wtedy krótką przerwę (a właściwie pogoda mi ją robi). Porządkuję przestrzeń, planuję kolejne kroki i zastanawiam się, czy zmierzam w dobrym kierunku. Żeby robić ładne zdjęcia trzeba ładnie żyć.

Najtrudniejszy moment w pracy blogerki? Gdy rano zamieszczasz pół dnia robiony przepis i wieczorem orientujesz się, że jedyną osobą, która jest w stanie go polubić jesteś ty sama. 

Niezrażona gotuję wielki gar rosołu (KLIK) na różne zupy. Tak, pływają w nim kurze nóżki.

2017/10/04

Zdolna do pracy zdalnej

Rozmawiałam ostatnio z kolegą, któremu zdarza się pracować z domu. Mówił, że atmosfera własnych czterech kątów go rozprasza, spowalnia, rozleniwia (no to czin-czin)


(ja dostaję skrzydeł - klik)

Mnie przeciwnie: szum pralki i bulgotanie gotującej się zupy mobilizują. Mogę wtedy pisać posta, obrabiać zdjęcia i administrować stronę (jednocześnie gotując zupę i wieszając pranie, rzecz jasna). Pielęgnuję stan skupienia bez napięcia - czynności i atmosfera domu mnie z tego stanu nie wybijają, raczej ludzie. Dlatego w czasie największego natężenia obowiązków potrzebuję, by reszta domowników była poza domem. No chyba że robię zdjęcia - wtedy każda para rąk chętnych do pozowania się przyda.

W roli telepracowanika debiutowałam na początku roku dwutysięcznego, obsługiwałam wtedy platformę e-learningową - byłam nauczycielem. Konsultacje robiłam z łóżek dzieci, usypiając je jednocześnie. Tę pracę też lubiłam, bardzo. W tamtym okresie napisałam nawet artykuł "Czy dalej od pracodawcy znaczy zawsze bliżej rodziny?" - o telepracy wykonywanej z domu, a w nim o odmiennym doświadczeniu czasu: jako "monochromatycznego" (przemysłowego), gdy zadania wykonujemy kolejno i "polichronicznego" (domowego), gdy robimy kilka zadań jednocześnie, bazując na przerzutności uwagi. Czy potraficie szybko przechodzić od jednego zadania do drugiego i z powrotem? Bez irytacji, przestojów, zmiany tempa na wolniejsze? Najlepsze przeszkolenie daje dom z małymi dziećmi - kto przeżył taki etap w swoim życiu, ten ma tę kompetencję. Oczywiście czasem spotykam się ze zdaniem, że zarabiam "siedząc w domu", nie przesadzałabym jednak z tym "siedzeniem".

Jeszcze coś - moim zdaniem praca zdalna jest lepsza dla introwertyków. I tu od razu dementu - introwertyk to nie jest ktoś, kto nie lubi ludzi. Ona/on po prostu lepiej odpoczywa z dala od kogokolwiek, potrafi efektywniej uczyć się i pracować samodzielnie. Czerpie z zespołu, ale w inny niż ekstrawertyk sposób. Tak już ma. Tak już mam.

No dobra, koniec tego lansu, czas wracać do pracy :)
Czy ktoś z Was pracuje jeszcze z domu?

2017/10/01

Rokitnik zwyczajny - nadzwyczajny

Jego owoce zawierają 2,4 razy więcej witaminy C niż czarna porzeczka i rzadko spotykane w przyrodzie niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe omega. Oraz wiele innego dobra.  



W jesiennych marketach łąkowych do zdobycia za free. W tej chwili jego krzewy czy małe drzewka mają jeszcze swoje piękne srebrzyste liście, rozglądajcie się. Zbiór zaczynamy po pierwszych przymrozkach (przemrożone owoce stają się słodkie) - wystarczy zjadać jedną kuleczkę dziennie. Tak, można na surowo.


Kto zbierze więcej i chce zrobić przetwory, mam dwie dobre wiadomości: witamina C zawarta w owocach rokitnika jest bardzo trwała i prawie nie rozkłada się w procesie przetwarzania i przechowywania, ponadto owoce zawierają dużo naturalnych pektyn, które ułatwiają scalanie dżemów.

Rokitnik jest bardzo dekoracyjny, warto posadzić go pod domem.


2017/09/29

Do siebie samej

Czasami osobą, która w danym momencie, najbardziej potrzebuje twojego matkowania, jesteś ty sama. Masz wtedy prawo, a nawet obowiązek, całą resztkę swojej energii, przeznaczyć wyłącznie dla siebie. 



2017/09/27

Wrzesień zmian

Włoskie filiżanki do espresso z ręcznie malowanym zielskiem. Dziękuję (Ewa, Adam) za piękny prezent 💚 Jesienią i zimą będzie mi się w nich ciepło myślało o wiośnie.



Tymczasem wrzesień zmian, tych dobrych, wyczekanych i tych trudnych, niespodziewanych (od których czasem warto się powstrzymać). W takim czasie dobrze jest łączyć w równych proporcjach spokój starego drzewa z nurtem wartej rzeki. Kawa pomaga.

2017/09/24

Za orkiszowym chlebem

W Lublinie orkiszowy chleb na zakwasie (z niewielką ilością drożdży) wypieka Zielony Talerzyk. Bochenek wygląda wiejsko, rustrykalnie, stylowo, po prostu pięknie - jak cała restauracja, wraz z uchylonymi do kuchni drzwiami. Tam nie wstydzą się swojej pracy - i słusznie. Szkoda tylko, że w bochenku pojawiają się drożdże. Rozumiem to jednak, piekłam chleby wiele lat i wiem, że zakwas bywa kapryśny.



W Chełmie znalazłam chleb z banderolką "orkiszowy św. Hildegardy z Bingen, zawierający całe ziarno orkiszu" (niestety bez składu czy nazwy producenta a szkoda, bo byłoby się czym pochwalić). Pani ekspedientka zapytana o szczegóły (punkt usługowy w Kauflandzie na 3 Maja) zapewniała, że chleb jest na drożdżach i przyjechał od Greli. Niestety nie znalazłam takiego w internetowej ofercie piekarni, za to chlebem z identyczną banderolką, choć inaczej wyglądającym chwali się Kajmak klik. Jest jednak mało prawdopodobne, żeby dostawczo piekarnia Kajmak obejmowała Chełm. Już raczej Europiek, gdzie produkują identycznie wyglądające bochenki (klik) ale w ofercie jest napisane, że orkisz mieszają z żytem, a taki chleb hildegardowym już nazwać nie można. I weź tu człowieku bądź mądry!

Zdrowotnie lepiej odebrałam ten przywieziony z Chełma. Moim zdaniem miał zakwas i długo wyrastał, nie przeszkadzał mi jego toporny kwadratowy kształt - ciężki, z ziarnem. Mógł mieć jednak domieszkę żyta, które lubię i które mi służy, choć mieszanie orkiszu z innym zbożem osłabia jego moc. Cena obydwu podobna - trochę ponad 10 złoty za kilogram, bo tyle powinien kosztować dobry chleb z prastarych ziaren.

2017/09/22

Habermus

Chińczycy mają swoje congee (kleiki ryżowe), Norwegowie jedzą na śniadania owsianki, a ja proponuję habermus - długo gotowane ziarna orkiszu (pełne, łamane) z leczniczą paletą przypraw. 


Z nazwą orkiszanka pewnie się już spotkaliście, kto jednak słyszał o habermusie? Ciekawych zapraszam tutaj - KLIK, klik, klik.

2017/09/20

Dudy w makaronie

Lejkowce dęte to ulubione grzyby syna. Świetnie nadają się na farsz do pierogów, ale u nas prawdziwą furorę robią zapieczone z bułką tartą w makaronie.




Składniki: 50g makaronu (duże muszle), 1kg lejkowców (potocznie zwanych dudami), 2 cebule, 1 ząbek czosnku, 4 łyżki sosu sojowego, pieprz młotkowany z kolendrą, gałązka świeżego rozmarynu lub 1 łyżeczka suszonego, 1 łyżka soku z cytryny, 1 masło i dużo bułki tartej, pudełko kwaśnej śmietany, 1-2 łyżki oleju i 1 łyżka soli.

Grzyby płuczę i obgotowuję w posolonej wodzie z liściem laurowym, zielem angielskim i cebulą (około godzinę). Ugotowane odcedzam na sicie i drobno kroję. 
Drobno pokrojoną cebulę przesmażam na oleju, dodaję masło, czosnek, pokrojone grzyby, doprawiam sosem sojowym, pieprzem i wrzucam rozmaryn. Krótko przesmażam. Pod koniec dodaję sok z cytryny i wyjmuję gałązkę rozmarynu.
Na reszcie masła rumienię bułkę tartą i dodaję ją do grzybów.
Makaron gotuję na półtwardo, odcedzam i hartuję zimną wodą. Każdą muszlę nadziewam farszem i układam w wysmarowanym masłem żaroodpornym naczyniu. Polewam śmietaną i zapiekam w średnio rozgrzanym piekarniku aż całość lekko się zrumieni. Pyszka!

Kto nie ma cierpliwości do nadziewania muszli może wymieszać farsz ze zwykłym makaronem i zapiec pod pierzynką ze śmietanki.

Ku pamięci: przepis pochodzi z książki Kasi Rozmysłowicz "Kuchnia wegetariańska", s. 80. Kasia proponuje zapiec muszle z pieczarkami.

2017/09/15

Deser - manna z malinami

Większość osób zajmujących się kulinariami pisze, że od dziecka lubiło gotować i dużo czasu spędzało w kuchni. Ja nie, ale nie sądzę, by mi to czegoś ujmowało - przeciwnie - bo jeśli ktoś taki gotuje to znaczy, że każdy może.



Przepłukane maliny dokładnie mieszam z cukrem i pektyną jabłkową, zostawiam na noc. Rano zagotowuję i przestudzone przecieram przez sito. Pulpę z pestek wyrzucam a do przecieru wciskam sok z cytryny i ponownie zagotowuję. Wlewam do wyparzonych słoików, zamykam i pasteryzuję 15 minut. Tak powstaje malinowa galaretka, którą dekoruję desery. Pyszna również z jeżyn (a jeśli galaretka się nie zsiądzie na pewno wyjdzie nam syrop, którym klasycznie polejemy mannę).

Składniki na deser: 200g surowego mleka (może być kozie, roślinne lub woda), 2 łyżki stołowe grysiku orkiszowego, 6 łyżek malinowej galaretki, prażone płatki migdałów.

Mleko zagotowuję. Do wrzącego cienkim strumieniem sypię grysik cały czas mieszając, żeby nie powstały grudki. Zmniejszam ogień i gotuję minutę.
Lekko przestudzoną mannę nakładam do słoiczków, przykrywam malinową galaretką i posypuję płatkami migdałów (wcześniej prażę je lekko na suchej, dobrze rozgrzanej patelni). Dziecinnie proste.

PS. Środkowe zdjęcie to efekt poszukiwań prawdziwego orkiszowego chleba w Lublinie, ale o tym w osobnym poście.

2017/09/11

We współpracy z Naturą

Od września zawodowo zajmuję się blogowaniem i fotografią kulinarną w Sunvicie - KLIK. Bardzo mnie to cieszy. Niebawem będą nowe zdjęcia, przepisy i filmiki kulinarne, a poniżej foto-zapowiedź.



Klikajcie na WSPÓŁPRACUJĘ z Naturą w pasku bocznym, serdecznie zapraszam.

Mimo-za. oczywiście pozostanie moją domową i fotograficzną stroną, nie rezygnuję też z instagrama. Żeby jednak zamiast krwi nie płynął w moich żyłach prąd - jak śpiewa Dawid Podsiadło - będę to robiła w granicach rozsądku i na miarę swoich możliwości:)

2017/09/02

Kasza gryczana z brokułami - moja ulubiona

Bardzo lubię ten zestaw: kasza gryczana, pieczarki, brokuły, pestki dyni i zielenina (jak mam dodaję jeszcze awokado).


Kaszę gryczaną gotuję na sypko (do pieczarek lubię niepaloną).
Pieczarki myję, kroję w plasterki lub słupki i przesmażam na maśle z solą, pieprzem i ziołami (do wyboru: bertram, tymianek, majeranek, macierzanka, rozmaryn). Doprawiam odrobiną sosu sojowego (lub grzybowego pudru).
Brokuły płuczę, dzielę na małe różyczki i gotuję al dente na parze.
Do kaszy dodaję pieczarki, brokuły, pestki dyni, koper/natkę, ewentualnie awokado. Delikatnie wszystko mieszam.

2017/08/31

Zupa tajska

Inspirowana tom kha gai, mocno jednak udomowiona, bardzo lubiana przez wszystkich domowników (no może poza kotem;)).


Składniki: 1 litr pikantnego wywaru z warzyw (do klasycznego dodaję dodatkowo 2 plasterki świeżego kłącza galgantu/imbiru i 1 ostrą papryczkę), 20 dag filetów z piersi kurczaka (dzięki teściom wiejskiego), 30 dag pieczarek (zamiast można wcześniej namoczyć grzyby shitake albo mun), 400ml mleczka kokosowego (skład: miąższ orzecha kokosowego i woda), 2-3 łyżki soku z cytryny, 1 łyżeczka cukru trzcinowego, 1 łyżka sosu ostrygowego (lub rybnego), natka pietruszki do dekoracji (lub świeża kolendra).

Do ugotowanego, przecedzonego pikantnego wywaru dodaję piersi z kurczaka i pokrojone w słupki pieczarki. Gotuję na wolnym ogniu aż kurczak będzie miękki. Następnie dodaję mleczko kokosowe. Teraz cukrem, sokiem z cytryny, sosem ostrygowym/rybnym i ostrą papryką doprawiam do smaku tak, by zupa była jednocześnie kwaśna, słodkawa i pikantna. Czasem podczas gotowania dodaję odrobinę kurkumy (dla koloru). Podaję z makaronem ryżowym, posypuję pokrojoną w paski papryką (z gotowania) i natką.

2017/08/28

Żegnaj lato na rok

Zdjęcia makro (naturalne, bez zmian w postprodukcji) w tunelu u Ewy i na grządce u teściów. A gąsiennica to paź królowej, którego w wersji motylej zobaczymy jeszcze we wrześniu.


Tymczasem trzymajcie kciuki za nowe projekty w moim życiu. Chwila przerwy w blogowaniu, żebym mogła się do nich przygotować.

2017/08/24

Chillout i dżem z maliny moroszki

Korzystając z pięknego, późnoletniego światła uaktualniłam zdjęcia naszych stałych przepisów na gofry (klik) i na grzanki z chałki (klik). Za sprawą Joanny uświadamiam też sobie, jak bardzo zależy mi, by zdjęcia pokazywały to kim jestem i jak patrzę na świat. By niczego nie udawały i do nikogo się nie wdzięczyły. I takie właśnie są.


Robiłam też bułki na parze i jadłam je z dżemem z maliny moroszki (skandynawski przysmak ze świeżo otwartej u nas Ikei). Tu przypomnę, że moroszka zawiera diosgeninę - prekursor progesteronu - który znajduje zastosowanie w leczeniu reumatyzmu i artretyzmu. Smakuje morelowo, choć pestki ma typowo malinowe. Z rodzimych owoców podobne właściwości ma pigwowiec.

2017/08/20

Zupa kolagenowa

Co bardziej wrażliwych uprasza się o nie czytanie. Zupa gotowana jest bowiem na cielęcych kościach ze szpikiem. Potrzebna każdemu kto pracuje nad tworzeniem tkanki przyrannej po złamaniu, kto ma zniszczoną urazem czy wiekiem chrząstkę, kości, krążki międzykręgowe. Dla osób o słabej tkance łącznej. Jednym słowem jest to jedzenie na leczenie.


Najważniejsza zasada: zupę kolagenową gotujemy długo, nawet bardzo długo - obróbka termiczna powoduje uwalnianie się składników odżywczych, poza tym, aby wydobyć szpik z kości, należy je przeciąć na pół (nóżki pociąć na plastry). Kto zdecydował się na drobiową zupę kolagenową niech nie odrzuca kurzych łapek! I jeszcze - by organizm przyswoił kolagen, potrzebny jest dodatek witaminy C - koniecznie posypmy więc zupę natką pietruszki, a jeśli dodamy na początku gotowania wywaru łyżkę octu (cytryny), skutek będzie jeszcze lepszy.

Składniki: 2kg kości szpikowych (najlepiej cielęcych, przepołowionych), dodatkowo można 1kg pociętych nóżek, chrząstek, 6 lirów wody, 4 ziarna pieprzu, 4 ziarna ziela angielskiego, 1-2 ziarna jałowca, 3 liście laurowe, 2-3 pietruszki, 2 marchewki, 1/4 selera, podpieczona nad ogniem cebula, mały pęczek kopru, 1 łyżka soku z cytryny (albo jasnego octu winnego lub jabłkowego bez disiarczanu sodu - E223), świeża natka pietruszki lub szczypiorek do posypania.

Mięso i kości myjemy, zalewamy wodą, dodajemy przyprawy i ocet/cytrynę. Gotujemy co najmniej 3 godziny (lepiej dłużej, nawet 6-8) na bardzo wolnym ogniu z lekko uchyloną przykrywką. Pod koniec dodajemy warzywa i gotujemy aż zmiękną. Po ugotowaniu przecedzamy.

Schłodzony (będzie miał konsystencję galarety) możemy porcjować i mrozić. Potem dodamy go do zupy. Możemy też pić codziennie filiżankę wywaru. Pyszna z orkiszowymi podpłomykami. (Podpłomyki to upieczone placki z ciasta na makaron).

Ku pamięci: inspirowałam się tekstem z książki Julity Bator "Młodziej, piękniej, zdrowiej", jednak już św. Hildegarda zalecała spożywanie zup kolagenowych z nóżek cielęcych lub wołowych z dodatkiem przypraw i ziół: hyzopu, bertramu, macierzanki, lubczyku, mięty nadwodnej, szczypty gałki muszkatołowej, galgantu. Jeśli więc uda Wam się zdobyć prawdziwą kurę zagrodową czy inne mięso z hodowli właściwej dla danego gatunku, ugotujcie porządny rosół. Dla leniuszków mam też dobre wieści - można kupić gotową zupę kolagenową (klik).

Inny przepis z serii leczenie na jedzenie? Jajko przeciw biegunce - KLIK

Lapidaria codzienne

"Zaparz herbatę z nisko zmineralizowanej wody butelkowej - będzie miała lepszy smak. Nie przegotowuj wody - traci wtedy dużo tlenu i po...